Powitanie Wójta Gminy Stoczek

Wójt Gminy Stoczek

Jest mi niezmiernie miło zaprosić Państwa do odwiedzenia naszych stron internetowych, na których pragniemy zaprezentować wszechstronnie gminę Stoczek oraz ważniejsze epizody z jej historii. Mam nadzieję także, że wirtualna wędrówka po serwisie internetowym zachęci Państwa do rzeczywistego odwiedzenia naszej gminy.

Rządowe Centrum Legislacji

Wersje elektroniczne:

Pliki "cookies" na stronie www.stoczek.net.pl

Strona www.stoczek.net.pl korzysta z plików "cookies". Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza ich akceptację.

Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce klikając w ten link

Rozlicz PIT

Rozlicz PIT w gminie Stoczek, wspieraj lokalnie>>

Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP

A A A

Porucznik z Brzózki


12 sierpnia w Urzędzie Gminy w Stoczku odbyła się uroczystość wręczenia nominacji na stopień porucznika panu ppor. Aleksandrowi Pierzchanowskiemu z miejscowości Brzózka. Wójt Gminy Stoczek, pan Mieczysław Wójcik, przekazał na ręce jubilata list gratulacyjny.



Wojskowy komendant uzupełnień,  ppłk Zygmunt Sekular, złożył świeżo nominowanemu porucznikowi serdecznie życzenia i żartobliwie napomknął, że teraz trzeba pomyśleć o stopniu generalskim. Dostojny jubilat, który w tym roku skończył 94 lata, stwierdził jednak, że jest już wystarczająco usatysfakcjonowany i nie myśli o dalszej karierze wojskowej. Pan Mieczysław Wójcik, wójt Gminy Stoczek, wtrącił z uśmiechem, że na karierę nigdy nie jest za późno i kto wie, co czeka porucznika w przyszłości. Następnie odczytał list gratulacyjny i wręczył go panu porucznikowi wraz z pięknym bukietem kwiatów.
Przy tak doniosłej okazji nie mogło zabraknąć lampki szampana i poczęstunku. Por. Aleksander Pierzchanowski przybył na uroczystość z córką, wnuczką i prawnuczką, które chętnie opowiadały o wojennych przeżyciach swojego protoplasty. Wnuczka por. Pierzchanowskiego pisała nawet na ten temat referat, kiedy była jeszcze w szkole podstawowej. Wójt Gminy Stoczek z zainteresowaniem wypytywał por. Pierzchanowskiego o jego wojenne losy, wrażenie zrobiła na nim zwłaszcza opowieść o bitwie pod Kopciami, gdzie porucznik został ciężko ranny. Ppłk Zygmunt Sekular nakreślał tło historyczne ówczesnych czasów i uzupełniał wspomnienia porucznika, mówiąc o ruchach wojsk czy strategicznych decyzjach, podejmowanych wtedy przez dowództwo polskiej armii.

Żołnierska epopeja
W 1938 roku porucznik Aleksander Pierzchanowski został powołany do czynnej służby wojskowej i wcielony do dywizji wileńskiej. Wzrastało poczucie zagrożenia ze strony mocarstw ościennych – Niemiec i Związku Radzieckiego. Armia polska była intensywnie szkolona, kupowano nowy sprzęt, robiono zapasy amunicji. Porucznik Pierzchanowski (wówczas dopiero kapral) dał się poznać jako doskonały strzelec, miał iście sokoli wzrok. Był wielokrotnie odznaczany i nagradzany urlopami. Dziś zapewniał wójta Gminy Stoczek, że nadal trafiłby z odległości 750 metrów w dowolny cel, gdyby tylko dano mu do ręki karabin.
Niestety w miarę upływu czasu urlopy trafiały się coraz rzadziej, gdyż wzrastała intensywność ćwiczeń bojowych. Z dniem 1 września 1939 roku Wojsko Polskie zaczęło się przemieszczać w kierunku Warszawy, aby bronić stolicy przed agresją ze strony hitlerowskich Niemiec. W połowie września dywizja, w której służył porucznik Aleksander Pierzchanowski, stoczyła bitwę pod Różanem, a krótko później – pod Wyszkowem. Przemarsz w kierunku Siedlec zakończył się potyczką pod Kopciami, gdzie porucznik został postrzelony w rękę i klatkę piersiową. Trafił do szpitala w Siedlcach. Przeszedł kilka operacji i po paru dniach za przyzwoleniem Niemców mógł już wyruszyć w kierunku swych rodzinnych stron.

Piechotą do domu
Droga była długa i uciążliwa. Porucznik Pierzchanowski pokonał pieszo 70 km z Siedlec do Brzózki. Nie zwracał uwagi na głód i bolące rany, myśląc tylko o tym, że wkrótce zobaczy bliskich. Pierwszą noc spędził w Ruchnie, schronienia udzielili mu miejscowi gospodarze. Następnego dnia o zmierzchu dotarł do Brzózki. Tutaj doczekał końca wojny, a wraz z nim sąsiedzi, którzy służyli w tej samej dywizji - Jan Kacprzyk i Aleksander Zyśk z Brzózki, a także Wacław Zanozik i Henryk Maleszewski ze Starych Lipek.
Po wojnie porucznik Aleksander Pierzchanowski pobierał rentę wojskową, która była jednak solą w oku ówczesnych władz. Dopiero zmiany ustrojowe końca lat 80. spowodowały, że porucznikowi przywrócono prawa, na jakie sobie w pełni zasłużył. Nominacja na podporucznika i obecna na porucznika najlepiej dowodzi, że jego wkład w walkę o wolność ojczyzny został doceniony.


Zdjęcia z uroczystości wręczenianominacji na stopień porucznika panu ppor. Aleksandrowi Pierzchanowskiemu: